czwartek, 6 marca 2014

Prolog

Kobieta podchodziła coraz bliżej i bliżej. Każdy jej krok miałam jak na dłoni. Stąpała lekko,jakby jej ciało tylko unosiło się w powietrzu. Twarz miała zakrytą czarnym tiulem wychodzącym ze starego kapelusza ale było dobrze widać jej zagadkowy uśmiech.
Nagle kobieta stanęła w połowie drogi. Przyglądała się mi z bliska,jakby oceniała czy jestem wystarczająco silna aby do niej podejść.
Cofnęłam się ale kobieta nadal stała tam gdzie wcześniej. Nie drgnęła nawet o milimetr,nadal przeszywała swoimi oczami moją postać. Od czasu do czasu poruszała jedynie głową jakby myśląc jak ma postąpić.
W tym samym momencie spojrzała na mój naszyjnik. Złoty pół księżyc wiszący na cieniutkim,prawie nie widocznym łańcuszku. Sięgnęłam wzrokiem w tamto miejsce ale nie ujrzała nic co przykułoby moją uwagę. Spojrzałam z zastanowieniem w postać czarnej kobiety,która nadal patrzyła na mój naszyjnik.
Chwilę później kobieta wydała z siebie dźwięk. Cichy pomruk,jakby lekkie zastanowienie i strach.
Znów cofnęłam się o jeden krok. Nie wiedziałam co ma robić,wszędzie było ciemno. Nie wyczuwałam nawet tylnej ściany by móc się czymś wesprzeć.
Kobieta widząc mój strach ruszyła do przodu. Krok za krokiem,każdy był coraz szybszy i pełniejszy.
Zaczęłam panikować. Nie wiedziałma co zamierza tajemnicza postać więc szybkimi ruchami próbowałam znaleźć ścianę,klamkę bądź drzwi. Cokolwiek co mogłoby mnie uratować. Jednak nie znalazłam niczego.
Kobieta stanęła naprzeciwko mnie. Można było wyczuć zapach starej szafy którym otulone były jej ubrania.
Wyciągnęła rękę - pomarszczoną z niewiarygodnie długimi paznokciami - i chwyciła mój naszyjnik.
Teraz dobrze było widać jej oczy,początkowo nie wyrażające żadnego uczucia. Teraz otworzyły się szeroko,jakby ze strachu bądź lekkiej paniki.
- Będziesz wspaniała - wyszeptała nieznajoma pustym głosem staruszki jakby pochodziła z zaświatów. Puściła mój naszyjnik i odwróciła się.
- Żegnaj. A ściślej rzecz ujmując... Do zobaczenia. - powiedziała i ruszyła do przodu. Wokół jej postaci pokazała się wielka czarna łuna. Kobieta powędrowała w jej kierunku a w mojej głowie zaczął rosnąć coraz większy ból i pisk. Jakby ktoś skrobał paznokciami po tablicy.
Złapałam się za głowę i zaczęłam krzyczeć. Nie byłam w stanie nawet racjonalnie myśleć. Ból paraliżował każdy mój ruch jakby przewidując wszystko co zamierzam.
Chwilę później obudziłam się zlana zimnym potem...
Layout by Switch