Otworzyłam oczy i wręcz odetchnęłam z ulgą. To był tylko sen. Wstałam niepewnie i spojrzałam na budzik. Siódma trzydzieści. Trzeba zbierać się do szkoły.
Szybko ubrałam się i uczesałam długie blond włosy. Zapakowałam książki do plecaka i zeszłam do kuchni. Mama krzątała się spokojnie i właśnie nalewała soku pomarańczowego do szklanki mojego młodszego brata, który siedział na krześle i zajadał tosta.
- Tomy, popatrz. Nasza śpiąca królewna wstała - powiedziała mama lekko się uśmiechając - Zjesz tosta?
- Nie, mamo. I tak już jestem spóźniona - powiedziałam i cmoknęłam mamę w policzek.
Potem zmierzwiłam jasne włosy brata, który uśmiechnął się do mnie szeroko pokazując białe zęby. Założyłam plecak na plecy i otworzyłam drzwi.
- Powinnam wrócić po czternastej. Pieniądze na drugie śniadanie mam, w sklepiku kupię sobie bułkę - powiedziałam widząc dziwny wyraz twarzy mamy - Do zobaczenia.
I wyszłam z domu. Było bardzo ciepło, maj zaczynał być już gorący. Ruszyłam drogą osiedlową przy domkach jednorodzinnych.
Nadal myślałam nad snem. Pobrał z mojego organizmu tyle energii, że szłam uliczkami i prawie zasypiałam. Powinnam była zorganizować jakiś napój energetyczny.
Po dziesięciu minutach powolnego marszu zza drzew wyłoniło się Liceum im. R. Lee do którego chodziłam. Budynek liceum był pomalowany na śnieżnobiały kolor dzięki czemu budowla wyróżniała się od innych. Do wielkich dębowych drzwi prowadziła droga z kostki usytuowana pomiędzy ogrodem, którego wielbicielką była moja wychowawczyni. Nie było lekcji aby nie komentowała przystrzyżonego żywopłotu albo nowo posadzonych kwiatków. Uśmiechnęłam się w duszy na myśl o tym.
Pod drzwiami minęłam grupę pierwszorocznych którzy zapewne jeszcze nie przyzwyczaili się do nowego miejsca. Ich twarze wyrażały lekkie poddenerwowanie i strach.
Ruszyłam szerokim korytarzem szkoły w kierunku swojej szafki. Uczniów przybywało coraz więcej; czasami nie można było swobodnie przejść. W końcu dotarłam do szafki, wstukałam swój kod, otworzyłam ją i wypakowałam zbędne książki na półkę.
- Hej Avia - rozległ się kobiecy głos. Zamknęłam szafkę i spojrzałam w oczy koloru lapis-lazuri należące do Eleny Gilbert, brązowowłosej piękności i boginii Liceum im.R.Lee. Dziewczyna ta była moją najlepszą przyjaciółką mimo tego, że zdobywała coroczne miano Królowej Balu i miała chłopaków na pęczki.
- Witaj Eleno - powiedziałam i lekko na przywitanie cmoknęłyśmy się w policzki - Jak tam wczorajszy projekt na biologię? Udało się?
- Nauczycielka była zadowolona to fakt. Ale głęboko stwierdziła, że prezentacja prawdziwego porodu dziecka chorego umysłowo to nie najlepszy pomysł - odparła Elena i cicho prychnęła. Zaraz potem na jej twarzy zagościł szeroki uśmiech - Kojarzysz tego faceta który przyszedł za pana Tannera? Alaric, chyba tak ma na imię? Bonnie stwierdziła, że ma bardzo ładny uśmiech. Dzisiaj po lekcjach ma pomóc jej w projekcie edukacyjnym z historii. Ciekawe co z tego wyniknie...
Zaśmiałam się i obie ruszyłyśmy w kierunku sali od historii.
- Eleno, Alaric jest grubo starszy od Bonnie. Nie sądzę aby nauczyciel historii uwodził swoje uczennice - powiedziałam lekko się śmiejąc.
Doszłyśmy w końcu do sali historycznej. W środku siedział już Alaric, nasz nauczyciel. Zajęłyśmy miejsca niedaleko siebie i chwilę później kiedy prawie wszystkie krzesła były zajęte zaczęła się lekcja. Skupiałam się jak zwykle na lekcji i datach a nie na mega przystojnym nauczycielu, którego pragnęły chyba wszystkie dziewczyny w szkole.
Gdy pisaliśmy informacje do zeszytów drzwi się otworzyły. Uniosłam głowę znad kartki. W drzwiach stał chłopak.
- Dzień dobry. Jestem nowym uczniem - wyrecytował powoli. Gdy usłyszałam jego głos miałam ochotę schować się pod krzesło. Był straszny a jednocześnie... pociągający.
Alaric udał lekko zdziwionego. To pewne, że dyrekcja poinformowała go o nowym uczniu.
- Tak, oczywiście.. Pan...
- Nikaus Mikaelson. Jednak wolę formę Klaus - odparł chłopak a kąciki jego ust lekko się uniosły.
Wtedy dokładniej mu się przyjrzałam. Miał ciemne włosy i błękitne oczy. Posiadał również lekki zarost, jaśniejszy pod nosem a ciemniejszy w pozostałych miejscach.
- Oczywiście... Klausie - odparł Alaric. Widać było, że nie podoba mu się forma tego imienia - Zajmij wybrane przez siebie wolne miejsce. Życzę miłej nauki w naszej szkole.
Klaus lekko skinął głową w kierunku nauczyciela. Dobre maniery. Rzadko kiedy jakikolwiek chłopak by tak postąpił.
Klaus ruszył przez rzędy krzeseł i zajął miejsce na tym, które znajdowało się naprzeciwko mnie. Zmierzyłam go wzrokiem. Wszystko na sobie miał czarne. Dżinsy, buty i nawet koszulkę pod którą widać było zarys jego mięśni.
Nagle jego wzrok powędrował na mnie. Wyczuł mój wzrok. Speszyłam się i odwróciłam głowę z powrotem w kierunku tablicy.
- Jak masz na imię? - usłyszałam prawie nad swoim uchem. Obróciłam głowę z powrotem w kierunku tajemniczego chłopaka. Patrzył na mnie pytającym wzrokiem a na jego ustach znów pojawił się cień dziwnego uśmiechu.
- Avia - odparłam cicho sądząc że nie usłyszał. Jednak od od razu kiwnął do mnie głową w ten sam sposób jak do Alarica. Z jego twarzy momentalnie zniknął uśmiech. Popatrzył na mnie jeszcze przez chwilę po czym odwrócił głowę w kierunku tablicy. Zrobiłam to samo i spojrzałam na siedzącą nieopodal Elenę, która przyglądała się mi i Klausowi chyba od momentu kiedy usiadł na krześle. Złączyła brwi dzięki czemu na jej czole pojawiły się lekkie zmarszczki. Nie był to wzrok dziewczyny, której podobał się facet, wręcz przeciwnie. Elenie coś nie pasowało, było widać to po jej wyrazie twarzy. Uśmiechnęłam się do niej z nadzieją usunięcia złej energii, którą wywołał Klaus. Elena odwzajemniła uśmiech w którym lekko wiało chłodem i odwróciła ode mnie głowę.
Wychodząc z sali Elena złapała mnie mocno za nadgarstek i zaprowadziła w milczeniu do toalety dziewczyn. Nie protestowałam, Elena kiedy chciała mogła być bardzo stanowcza. Stanęłyśmy koło umywalek i wtedy wlepiła we mnie wzrok.
- Coś mi nie pasuje w tym nowym - powiedziała nie uśmiechając się. Spojrzałam na nią ironicznie.
- Jest uprzejmy i pierwszy zapytał mnie o imię. Nie wiem o co ci chodzi - odparłam.
Elena westchnęła.
- Zapytał ciebie pierwszą jak masz na imię a potem dał sobie spokój z dalszą rozmową. Jak usłyszał twoje imię z jego twarzy momentalnie zniknął uśmiech. To nie jest w porządku.
- Elena... Fakt, mnie też to zastanawia ale przecież to nic nie oznacza. Znam tylko jego imię i nazwisko a sądząc po zachowaniu on nie ma zamiaru mnie bliżej poznać - odparłam jednym tchem.
Elena znów głośno westchnęła a na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech. Dała za wygraną.
- No dobrze. Ale gdyby coś się stało to masz mi wszystko mówić - zaśmiała się i wyprowadziła mnie z toalety.
Szybko udałyśmy się w kierunku stołówki szkolnej. Podeszłyśmy do wielkiej lady na której znajdowały się kanapki oraz różnorodne soki w szklankach. Wybrałam sobie kanapkę z szynką i szklankę soku pomarańczowego i zapłaciłam.
- Nie kupujesz nic? - zapytałam Elenę. Nie otrzymałam jednak odpowiedzi. Elena patrzyła na stołówkę wzrokiem sparaliżowanym od strachu. Powędrowałam wzrokiem tam gdzie ona.
I zobaczyłam Matta, mojego przyjaciela który kłócił się z Klausem. Nie była to jednak zwykła kłótnia tylko raczej bójka. Przepychali się, szarpali na ubrania a nawet używali pięści. Wokół nich gromadziła się spora grupka uczniów krzyczących na zmianę imię Klausa i Matta. Jak widać nowy chłopak zdążył się już spodobać reszcie uczniów.
Ścisnęłam mocno ręce w pięści. Patrząc na nich wzbierał we mnie straszny gniew, żółć napłynęła mi do ust.
I wtedy szyby stołówki wyleciały w powietrze.
Odgłos pękającego szkła był straszny, usłyszałam jedynie głośny pisk Eleny stojącej tuż obok mnie. Inni uczniowie zaczęli krzyczeć, mięli poranione twarze i ręce. Na całej podłodze znajdowały się odłamki szkła, niektóre poplamione krwią. Matt i Klaus od razu przestali walczyć i zaczęli rozglądać się niespokojnie. Wzrok Klausa spoczął na mnie. Nie odwróciłam wzroku do momentu kiedy Elena złapała mnie mocno za ramię i lekko szarpnęła.
- Avia.. Proszę... Wynośmy się stąd... - powiedziała błagalnie. W jej oczach widać było strach - Dyrekcja zaraz zawiadomi policję. Proszę, chodźmy.
Po jej namowach wyprowadziła mnie ze stołówki.
I zobaczyłam Matta, mojego przyjaciela który kłócił się z Klausem. Nie była to jednak zwykła kłótnia tylko raczej bójka. Przepychali się, szarpali na ubrania a nawet używali pięści. Wokół nich gromadziła się spora grupka uczniów krzyczących na zmianę imię Klausa i Matta. Jak widać nowy chłopak zdążył się już spodobać reszcie uczniów.
Ścisnęłam mocno ręce w pięści. Patrząc na nich wzbierał we mnie straszny gniew, żółć napłynęła mi do ust.
I wtedy szyby stołówki wyleciały w powietrze.
Odgłos pękającego szkła był straszny, usłyszałam jedynie głośny pisk Eleny stojącej tuż obok mnie. Inni uczniowie zaczęli krzyczeć, mięli poranione twarze i ręce. Na całej podłodze znajdowały się odłamki szkła, niektóre poplamione krwią. Matt i Klaus od razu przestali walczyć i zaczęli rozglądać się niespokojnie. Wzrok Klausa spoczął na mnie. Nie odwróciłam wzroku do momentu kiedy Elena złapała mnie mocno za ramię i lekko szarpnęła.
- Avia.. Proszę... Wynośmy się stąd... - powiedziała błagalnie. W jej oczach widać było strach - Dyrekcja zaraz zawiadomi policję. Proszę, chodźmy.
Po jej namowach wyprowadziła mnie ze stołówki.
Niektóre fragmenty przypominają mi "Szeptem" B. Fitzpatrick... co nie zmienia faktu że jak na razie idzie Ci świetnie! Wciągnęło mnie to, czekam na kolejny rozdział.
OdpowiedzUsuń